Aktualności
Żegnamy Witka.
Gawron wygrywa turniej.
Zwycięstwo Polaków w deblu
Dwóch Polaków w półfinałach w 6 dniu turnieju.
5 dzień turnieju SANDVIK Katowice Open 2011
Pólfinał
Półfinałowe zmagania.
Po sobotnim deszczu, który uniemożliwiał kontynuowaniu gier, pojedynki półfinałowe w międzynarodowym turnieju tenisowym Sandvik Katowice Open rozegrano dopiero w niedzielne przedpołudnie. Toczyły się przy pięknej słonecznej pogodzie i licznej publiczności, która wypełniła trybunę kortu centralnego i wszystkie możliwe miejsca, z których widoczny był kort. W obu półfinałach wystąpili polscy zawodnicy, choć ze zmiennym szczęściem, bowiem jeden awansował do finału, a drugi pożegnał się z turniejem.
Pierwszy na kort wyszedł rozstawiony z nr. 1 Jerzy Janowicz, który zmierzył się z australijskim tenisistą Jamesem Duckworthem. To dobry zawodnik, chociaż posiada dość odległy ranking, bo dopiero 672 miejsce na liście ATP. Mimo tej nie najlepszej pozycji spisuje się w Polsce całkiem dobrze. W pierwszym wiosennym turnieju odniósł efektowne zwycięstwo, pokonując w finale Grzegorza Panfila. Wydawało się jednak, że w Katowicach musi ulec Janowiczowi posiadającemu lepszy od niego ranking o blisko 500 miejsc.
I początkowo na zwycięstwo Polaka się zanosiło, bo objął on prowadzenie 2:0. Przy tym stanie jednak Australijczyk zaczął kwestionować jakość kortu, ale sędzia naczelny Marek Plichciński wytłumaczył mu, że kort jest jednakowy dla obu zawodników. Można się jednak domyślać, że ową przerwą Duckworth starał się wybić naszego zawodnika z uderzenia. I częściowo mu się to udało, bo zdołał odrobić straty. Odtąd gra była wyrównana do stanu 4:3 dla Janowicza. Wtedy jednak przy swoim serwisie nasz zawodnik popełnił dwa podwójne błędy serwisowe i przegrał własne podanie. Grał zresztą ze zmiennym szczęściem, bo obok wspaniałych serwisów, mocnego uderzenia z forhendu, wielu skutecznych skrótów, popełniał też liczne niewymuszone błędy, zwłaszcza z bekhendu. Tak czy owak doszło do tie-breaku, a w nim lepszy pod 4 piłki okazał się gość z Antypodów. W drugim secie gra toczyła się podobnie, chociaż uderzenia Australijczyka wydawały się pewniejsze. Ale i Janowicz starał się grać lepiej niż w pierwszym secie. Ale mimo to ponownie doszło do tie-breaku. I znów lepszy w tej decydującej rozgrywce okazał się gość z Australii.
W południe na tym samym korcie wystąpił Marcin Gawron, którego przeciwnikiem był Belg Yannick Martens posiadający ranking o sto miejsc lepszy niż Polak. Ponadto pokazał się on w katowickim turnieju z dobrej strony, bo wyeliminował dwóch zawodników liczących się w stawce, Francuza Axela Michona i Australijczyka Matta Reida. Gra on bardzo szybką, płaską piłką i taką też pokazał w spotkaniu półfinałowym. Okazało się jednak, że i Marcin Gawron nie ustępuje mu w tej sztuce, a co równie ważne potrafił tę szybką piłkę precyzyjnie plasować pod boczne i końcową linię. Tak czy owak prezentował pewność uderzenia i popisywał się innymi zachwycającymi publiczność walorami. Dochodził m.in. do skrótów zagrywanych przez rywala i potrafił je jeszcze skutecznie odgrywać. Wygrał pierwszego seta pewnie, ale w drugim serca na moment zadrżały obserwatorom, bo oto Gawron przegrał w piątym gemie własne podanie i Belg wyszedł na 3:2. Wszakże już w następnym gemie n nastąpił reabfrek i stan pojedynku powrócił do normy. Przy stanie 5:5 to Gawron zagrał z zębem i przełamał serwis rywala, a w dwunastym gemie przy swoim podaniu zakończył zwycięsko mecz.
Wyniki półfinałów:
James Dackworth (Australia) – Jerzy Janowicz 7:6(3),7:6(5)
Marcin Gawron – Yannick Martens (Belgia) 6:3,7:5







